Tradycyjne przepisy

Badanie sugeruje, że zwierzęta żywią się stresem

Badanie sugeruje, że zwierzęta żywią się stresem


We are searching data for your request:

Forums and discussions:
Manuals and reference books:
Data from registers:
Wait the end of the search in all databases.
Upon completion, a link will appear to access the found materials.

Często zakłada się, że zwierzęta będą jeść wszystko, co mogą, a więc tłuste zwierzęta są tylko wynikiem właściciela, który nie wie, kiedy odłożyć otwieracz do puszek. Jednak zespół naukowców badający otyłość u zwierząt twierdzi, że zwierzęta mogą jeść komfortowo, aby radzić sobie ze stresem, tak jak robią to niektórzy ludzie.

Według weterynarza Franklina McMillana niektóre zwierzęta mają tendencję do przejadania się w odpowiedzi na negatywne bodźce, takie jak stres, nuda, lęk i depresja. Innymi słowy, niektóre psy zjadają swoje uczucia.

„Najważniejsze jest to, że istnieje mnóstwo dowodów u ludzi i zwierząt, takich jak gryzonie, że jedzenie wywołane stresem lub jedzenie emocjonalne jest bardzo realną rzeczą i przyczynia się do otyłości, więc powinniśmy patrzeć na to u zwierząt domowych” – powiedział McMillan .

Według The Telegraph otyłość u zwierząt domowych jest coraz większym problemem. Niektóre rasy, w tym labrador retrievery, cairn terriery, cavalier king charles spaniele, teriery szkockie i cocker spaniele, są szczególnie podatne na otyłość.

Otyłość u zwierząt zwykle leczy się, zmniejszając ich podaż pożywienia lub przepisując karmę dietetyczną, ale McMillan twierdzi, że jeśli stres jest przyczyną otyłości zwierząt, dotarcie do źródła problemów behawioralnych byłoby bardziej skuteczne w kontrolowaniu wagi zwierzęcia i po prostu usunięciu jedzenie może zranić bardziej niż pomóc.

„Jeśli jest to główny czynnik u naszych zwierząt domowych, to standardowe podejście, polegające na zwykłym wyrywaniu im jedzenia, jest bardzo błędne i potencjalnie szkodliwe” – powiedział McMillan.


Toksyczne i tragiczne konsekwencje testowania produktów na zwierzętach

Każdego roku miliony zwierząt są zatruwane i zabijane w barbarzyńskich i przestarzałych testach, które mają na celu ocenę zagrożeń związanych z produktami konsumenckimi i ich składnikami. W celu zmierzenia skutków toksycznych szczury, myszy, świnki morskie, króliki i inne zwierzęta są zmuszane do połykania lub wdychania ogromnych ilości badanej substancji lub mają środek chemiczny rozmazany w oczach lub na skórze. Obecnie jest oczywiste, że testy na zwierzętach często nie przewidują wyników u ludzi, a wiele metod testowania bez udziału zwierząt jest dostępnych i nadal jest rozwijanych.

Testy na zwierzętach

Aby określić niebezpieczeństwo jednorazowego, krótkotrwałego narażenia na produkt lub substancję chemiczną, substancję podaje się zwierzętom (zwykle gryzoniom) w bardzo wysokich dawkach poprzez przymusowe karmienie, wymuszone wdychanie i/lub kontakt z oczami lub skórą. Zwierzęta w grupach otrzymujących najwyższe dawki często znoszą silny ból brzucha, biegunkę, konwulsje, napady padaczkowe, paraliż lub krwawienie z nosa, ust lub narządów płciowych, zanim ostatecznie umrą lub zostaną zabite. 1

Testy ostrej toksyczności rozpoczęły się w erze I wojny światowej, od niesławnego obecnie testu na śmiertelną dawkę 50% (LD50), który do dziś pozostaje powszechnym badaniem zatrucia zwierząt. W tym teście grupy zwierząt są karmione na siłę coraz większymi ilościami badanej substancji lub coraz większe ilości są nakładane na ich skórę, aż połowa z nich umrze. Pomimo dziesięcioleci użytkowania, test LD50 i jego bardziej współczesne adaptacje nigdy nie zostały naukowo potwierdzone, aby potwierdzić, że ich wyniki rzeczywiście przewidują skutki chemiczne u ludzi. Jedno międzynarodowe badanie, w którym zbadano wyniki testów LD50 na szczurach i myszach dla 50 substancji chemicznych, wykazało, że testy te przewidywały toksyczność u ludzi z dokładnością zaledwie 65 procent – ​​podczas gdy seria testów ludzkich linii komórkowych okazała się przewidywać toksyczność u ludzi z 75 do 80 procent dokładności. 2

Testy Draize na podrażnienia i korozję oczu i skóry sięgają lat 40. XX wieku. 3 W tych testach substancja jest wkraplana do oczu królików lub rozsmarowywana na ich ogolonej skórze. Technicy laboratoryjni następnie rejestrują uszkodzenia — które mogą obejmować stan zapalny skóry, owrzodzenia, krwawienie, krwawe strupy, obrzęk powiek, podrażnione i zmętnione oczy, a nawet ślepotę — w określonych odstępach czasu przez okres do dwóch tygodni. Podczas tego przedłużającego się procesu nie ma wymogu podawania zwierzętom żadnych leków uśmierzających ból.

Dowody wskazują, że badania na zwierzętach mają zmienne wyniki, mają ograniczoną wiarygodność i generalnie są słabymi predyktorami reakcji skóry i oczu u ludzi. Ocena jakościowa uszkodzeń oczu i skóry w testach Draize jest wysoce subiektywna. Dlatego różne laboratoria – a nawet różne rundy testów w tym samym laboratorium – często dają różne wyniki. Ta zmienna punktacja sprawia, że ​​wyniki testów skóry lub oczu Draize są niewiarygodne. Ponadto wyniki testów drażniących i żrących oczu Draize są często błędne ze względu na różnice anatomiczne i fizjologiczne między oczami ludzkimi i króliczymi. Ponieważ skóra królika jest znacznie bardziej przepuszczalna niż skóra ludzka, wykorzystanie królików w badaniach podrażnień lub korozji prowadzi do błędnych wyników. Na przykład porównanie danych z testów na królikach i czterogodzinnych testów skórnych na ludzkiej skórze dla 65 substancji wykazało, że 45% klasyfikacji potencjalnego podrażnienia chemicznego na podstawie testów na zwierzętach było nieprawidłowe. 4

Test maksymalizacji świnki morskiej (GPMT) dla uczulenia skóry, w którym eksperymentatorzy wielokrotnie wstrzykują zwierzętom badaną substancję i mierzą wszelkie reakcje alergiczne, został po raz pierwszy opisany w 1969 roku. owrzodzenia lub w inny sposób bolesne w wyniku reakcji alergicznej. Ta reakcja jest dodatkowo wzmacniana przez stosowanie adiuwantów, które zwiększają odpowiedź immunologiczną organizmu.

W niektórych sektorach GPMT została w dużej mierze zastąpiona testem mysich lokalnych węzłów chłonnych (LLNA), w którym badana substancja jest nakładana na uszy myszy, które ostatecznie są zabijane, aby można było usunąć węzeł chłonny w pobliżu ucha i zmierzono odpowiedź immunologiczną myszy. Liczba limfocytów wyizolowanych z węzła chłonnego jest następnie wykorzystywana jako miara uczulenia skóry. 6 Chociaż w tym teście wykorzystuje się mniej zwierząt i wymaga mniej czasu na przeprowadzenie, opracowano lepsze alternatywy, które całkowicie rezygnują ze zwierząt i należy je stosować zamiast obu tych przestarzałych testów na zwierzętach.

Test biologiczny na rakotwórczość na gryzoniach to badanie, w którym szczury lub myszy są zmuszane do spożycia lub wdychania substancji testowej albo substancja testowa jest wstrzykiwana lub rozprowadzana na ich skórze. Substancje podaje się zwierzętom przez okres do dwóch lat przed ich uśmierceniem, aby naukowcy mogli szukać oznak raka, takich jak nieprawidłowe komórki lub powstawanie guza. Przegląd istniejących danych z 2002 r. sugeruje wysoki stopień zarówno wyników fałszywie dodatnich, jak i fałszywie ujemnych podczas wykorzystywania gryzoni do przewidywania rakotwórczości u ludzi. 7

Testy toksyczności reprodukcyjnej i rozwojowej mają na celu ocenę wpływu substancji na zdolność reprodukcyjną zwierzęcia i rozwój potomstwa. Podczas tych testów eksperymentatorzy podają szczurom substancję testową na kilka tygodni przed kryciem przez ciążę i bada się zarówno płodność dorosłych, jak i wzrost, przeżycie i rozwój potomstwa. W badaniach dwupokoleniowych potomstwo pierwszego pokolenia z badań toksyczności rozwojowej kojarzy się w celu zaobserwowania wpływu substancji na płodność i toksyczność potomstwa drugiego pokolenia. Test dwupokoleniowy zwiększa liczbę zwierząt wykorzystywanych w tych testach i poddaje je potencjalnie szkodliwym substancjom przez dłuższy czas. 8


Zachowania podobne do lęku i ekspresja c-fos u szczurów, które wdychały olejek wetiwerowy

Olejek eteryczny z wetywerii (VEO) został wykorzystany w aromaterapii w celach relaksacyjnych. Badanie to miało na celu zbadanie wpływu VEO na model behawioralny związany z lękiem (podwyższony labirynt krzyżowy, EPM) i natychmiastowy wczesny gen c-fos w ciele migdałowatym, o którym wiadomo, że bierze udział w lęku. Samcom szczurów Wistar podawano diazepam (1 mg/kg i.p.) przez 30 minut lub wziewnie z VEO (1%, 2,5% lub 5% wag.) przez 7 minut przed ekspozycją na EPM. Następnie zbadano wpływ 2,5% VEO, dawki przeciwlękowej, na ekspresję c-fos w ciele migdałowatym. Szczury, którym podawano 2,5% VEO lub diazepam, wykazywały w EPM profil podobny do lęku. VEO i diazepam istotnie zwiększyły ekspresję c-fos w bocznej części jądra migdałowatego (CeL). Dlatego przeciwlękowe właściwości VEO mogą być związane ze zmianą aktywacji neuronów w CeL. Potrzebne są jednak przyszłe badania, aby zbadać dokładny mechanizm działania VEO.

Słowa kluczowe: niepokój ciała migdałowatego, diazepam, podwyższony poziom olejków eterycznych z wetywerii plus-labirynt.


Możesz stresować swojego psa

Border collie skacze, by złapać latający dysk podczas zawodów. Nowe badania sugerują, że stres psa odzwierciedla stres właściciela, zwłaszcza u psów i ludzi, którzy rywalizują razem. Bela Szandelszky/AP ukryj podpis

Border collie skacze, by złapać latający dysk podczas zawodów. Nowe badania sugerują, że stres psa odzwierciedla stres właściciela, zwłaszcza u psów i ludzi, którzy rywalizują razem.

Zaktualizowano o 9:34 ET

Jeśli jesteś neurotyczny i niespokojny, Twój pies też może odczuwać stres.

Liczne badania wykazały, że psy i ich właściciele mogą doświadczać zsynchronizowanych emocji i poziomów stresu, szczególnie podczas bardzo stresujących lub ekscytujących czynności, takich jak zawody lub praca policyjna. Nowe badanie śledziło psy i ich właścicieli przez kilka miesięcy, aby zobaczyć, jak zmieniały się hormony stresu zarówno u zwierząt, jak iu ludzi.

Wyniki sugerują, że psy mogą być dość wrażliwe na ludzki stres. „Jeśli właściciel jest zestresowany, pies prawdopodobnie będzie odzwierciedlał ten stres” – wyjaśnia Lina Roth, profesor Uniwersytetu Linkoping w Szwecji i autorka badania opublikowanego w Nature's. Raporty naukowe.

Strzały - Wiadomości Zdrowotne

Niektóre zabiegi na bazie marihuany mają na celu ukojenie płochliwych zwierząt

Roth i jej koledzy przebadali 58 psów i ich właścicieli. Właściciele odpowiadali na pytania dotyczące cech, w tym ekstrawersji, ugodowości, neurotyczności i otwartości.

Strzały - Wiadomości Zdrowotne

Kiedy kochasz starego psa, zarządzanie opieką może być wyzwaniem

Poproszono ich również o wypełnienie ankiet oceniających ich psy pod kątem cech takich jak pobudliwość, reakcja na trening, agresja i lękliwość. Następnie naukowcy pobrali próbki włosów od psów i ich właścicieli, aby przetestować hormon kortyzolu związany ze stresem.

„Kortyzol jest włączany do włosów w miarę ich wzrostu, dzięki czemu otrzymujemy rodzaj retrospektywy wydzielania kortyzolu” – wyjaśnia Roth.

Odkryli, że poziomy kortyzolu u psów wydawały się odzwierciedlać cechy osobowości ich właścicieli.

„To osobowość właściciela wpłynęła na poziom kortyzolu we włosach psa, a nie sama osobowość” – mówi Roth. Korelacja była silniejsza między psami i właścicielami, którzy rywalizują razem, niż między właścicielami i psami, które tego nie robią.

„Jeśli chodzi o rywalizujące psy, może być tak, że spędzają ze sobą więcej czasu i że ten trening może zwiększyć tę emocjonalną bliskość”, spekuluje Roth, chociaż dodaje, że „to jest korelacja, więc tak naprawdę nie wiemy mechanizm, który za tym stoi."

Roth mówi, że chciałaby przeprowadzić dalsze badania dotyczące większej liczby ras psów – te badania skupiały się na border collie i owczarkach szetlandzkich. Interesuje ją również, jak płeć właściciela może wpłynąć na wyniki. Badaniem objęto wyłącznie właścicielki płci żeńskiej.

Rosemary Strasser, neuroendokrynolog behawioralny z University of Nebraska w Omaha, która badała powiązania między psami a ludźmi, twierdzi, że nowe badanie jest ekscytujące i rodzi dalsze pytania o to, jak psy i ludzie wpływają na siebie emocjonalnie.

Jedno wielkie pytanie: czy psy mogą z czasem wpływać na poziom stresu u ludzi? „Szczególnie w przypadku psów używanych jako psy służbowe lub wspierające dla poszczególnych osób”, mówi Strasser, „jeśli umieścisz w domu pewnego siebie, wychodzącego psa, jak wpływa to na osobowość właściciela? Czy zawsze jest jednokierunkowy? być bardzo interesującym dalszym rozszerzeniem tego."

Wcześniejsze badania sugerowały, że osobowość i postawa właściciela psa mogą wpływać na to, jak emocjonalnie przywiązuje się on do swojego zwierzaka. „Osoba, która lubi psy i chce psa, będzie wchodzić z nim w interakcję inaczej niż osoba, która może otrzymać lub narażona na kontakt z psem, którego niekoniecznie chce” – mówi Strasser.

Obaj badacze ostrzegają, że właściciele psów nie powinni czytać nowych wyników badań i obawiać się, że ich osobowości szkodzą zwierzętom. Badanie nie sugeruje na przykład, że neurotyczni ludzie powodują, że ich psy również zachowują się neurotycznie.

„Nie sądzę, że powinieneś się martwić, że jeśli jesteś zestresowany, możesz skrzywdzić swojego psa” – mówi Roth. „Zamiast tego twój pies jest dla ciebie wsparciem społecznym, a ty jesteś wsparciem społecznym dla psa”.


Badanie sugeruje, że Twój tłusty zwierzak żywi się stresem z powodu twoich bzdur

Jeśli twój dawniej wesoły, energiczny zwierzak roztopił się w tłustą kałużę luźnej skóry i obwisłego brzucha, stając się tak grudkowaty i obrzydliwy, że nie możesz się już zmusić, by go dotknąć, możesz chcieć pozbyć się swojej fobii tłuszczu, ponieważ ty ponownie pozbawiasz swojego zwierzaka fizycznego uczucia. Następnie, gdy włożysz rękę w fałdy pod pachami swojego zwierzaka, możesz chcieć wziąć pod uwagę, że Twój zwierzak przybrał na wadze tylko dlatego, że poradził sobie ze wszystkimi neurotycznymi bzdurami.

Przegląd istniejących badań nad otyłością zwierząt domowych, rosnącym zjawiskiem w świecie weterynarii, sugeruje, że zwierzęta nie jedzą zbyt dużo, ponieważ właściciele przekarmiają je lub zaniedbują ćwiczenie lub karmią je ekskluzywną dietą składającą się z bekonu i gnojowicy do lodów. Zwierzęta mogą w rzeczywistości żywić się stresem, co nie jest rzadkością wśród ludzi, ale do niedawna nie było uważane za główną przyczynę otyłości zwierząt domowych. Według przeglądu badań, opublikowanego niedawno w Dziennik zachowań weterynaryjnychzwierzęta domowe mogą używać jedzenia jako „mechanizmu radzenia sobie” z „rozpaczą emocjonalną”, zwrotami, które skłoniły Telegraf zrobić niezgrabny Bridget Jones porównanie.

Jedzenie pocieszające u ludzi obejmuje pewne rodzaje żywności, zwykle wysokokaloryczne, a może szczególnie słodkie/słone. Ponieważ zwierzęta będą jeść cokolwiek, kurwa, kiedykolwiek (i ponieważ niekoniecznie wywierają kontrolę umysłu nad swoimi ludźmi i sprowadzają tych ludzi do żywych przyborów kuchennych przydatnych tylko do otwierania drzwi do spiżarni), ich jedzenie stresowe nie wiąże się z żadnym konkretnym pokarmem. Po prostu jedzą dużo normalnego jedzenia, wyjaśnia dr Franklin McMillan, weterynarz i były profesor kliniczny medycyny na Western University of Health Sciences College of Veterinary Medicine.

[McMillan] pokazuje, że zwierzęta, podobnie jak ludzie, mogą jeść za dużo, niekoniecznie z głodu, ale także w wyniku „odhamowania” – gdzie przejadanie się jest odpowiedzią na bodźce inne niż wewnętrzne sygnały głodu, takie jak stres. Przytacza również wcześniejsze badania, aby pokazać, że niektóre zwierzęta oferowane w obfitości jedzenia nie przejadają się, a inne wykazują związek między stresem a negatywnymi emocjami i jedzeniem.

McMillan identyfikuje kilka czynników wywołujących stres związany z jedzeniem zwierząt domowych, w tym nudę, lęk i depresję. Odpowiada również sceptycznym właścicielom zwierząt, którzy uważają, że ich pupile są szczęśliwe tylko wtedy, gdy ich puchate twarze są schowane w naczyniu z jedzeniem, wyjaśniając, że badania nad otyłością zwierząt sugerują, że przejadanie się może być oznaką przyjemnego stanu emocjonalnego zwierzęcia lub psiego/kociego umysłu „w zamieszaniu”.

Przegląd wyjaśnia jeszcze jedną rzecz — prawdopodobnie musimy zmienić sposób, w jaki myślimy o otyłości zwierząt domowych. Zwykłe zabranie naczynia z jedzeniem lub prowadzenie zwierzaka po bloku niekoniecznie rozwiąże podstawowe przyczyny jedzenia stresowego. Nie wszystkie przypadki otyłości u zwierząt są uwikłane w emocjonalne cierpienie zwierzęcia (niektóre zwierzęta są po prostu żarłokami, a niektórzy właściciele są po prostu nieodpowiedzialni), ale artykuł McMillana pokazuje, że podobnie jak w przypadku otyłości u ludzi, otyłość u zwierząt jest prawdopodobnie o wiele bardziej złożona niż tłuszcz -zawstydzający machanie palcami chciałby, żebyśmy myśleli.


Zwierzęta zmniejszają stres: nowe badanie pokazuje redukcję kortyzolu

Każdy, kto dzieli swój dom z ukochanym zwierzakiem, powie Ci: zwierzęta zmniejszają stres. OK, więc czasami też powodują stres (zwłaszcza, gdy odchodzą całymi dniami, jak jeden z moich czterech kotów nalega na to… lub gdy rzucają w głowę kawałkami jabłka, gdy pracujesz, jak moja papuga ma) – ale w większości właściciele zwierząt domowych na całym świecie zgodzą się, że zwierzęta domowe są świetne do radzenia sobie ze stresem.

Wiele badań przeprowadzonych na zwierzętach domowych i łagodzeniu stresu koncentrowało się na zdrowiu psychicznym i psychologicznych korzyściach posiadania zwierzaka lub spędzania czasu z przyjaznym zwierzęciem. Znane korzyści psychologiczne są dobrze udokumentowane, ale mniej wiadomo o naszej fizjologicznej reakcji na naszych futrzastych, łuskowatych lub pierzastych przyjaciół.

Kiedy jesteśmy zestresowani, organizm uwalnia kortyzol, hormon stresu, który osłabia zdolność naszego ciała do samoleczenia, zwiększając stres i prowadząc do błędnego i tak, coraz bardziej stresującego koła. Brak snu, rozstrój żołądka, bóle, przyrost masy ciała i bóle głowy mogą być oznakami, że twoje ciało uwalnia zbyt dużo kortyzolu. Ale-dobre wieści. Badania przeprowadzone niedawno na Washington State University wykazały, że zaledwie dziesięć minut interakcji z kotami i psami wystarczy, aby spowodować znaczne obniżenie poziomu kortyzolu u uczniów – prawdziwą reakcję fizjologiczną o znanych korzyściach zdrowotnych.

To nie pierwsze badanie, które dotyczy zwierząt domowych i towarzyszących w życiu studenckim, ale jest to pierwsze, które badało takie interakcje w rzeczywistych scenariuszach, w przeciwieństwie do sztucznych warunków laboratoryjnych.

Podczas tej randomizowanej, kontrolowanej próby, studenci-wolontariusze zostali losowo przydzieleni do jednej z czterech grup: grupa, która spędziła 10 minut na swobodnej interakcji z psami i kotami terapeutycznymi, grupa, która obserwowała pierwszą grupę, ale sama nie miała interakcji bezpośredniej; grupie, której pokazano nieruchome obrazy zwierząt terapeutycznych i grupie, która siedziała cicho bez stymulacji i powiedziano jej, że wkrótce będą wchodzić w interakcje ze zwierzętami. Od każdego uczestnika pobrano próbki śliny w celu zmierzenia wyjściowego poziomu kortyzolu, a także poziomu bezpośrednio przed badaniem i bezpośrednio po nim.

Wyniki wykazały znacznie niższy poziom kortyzolu w grupie, która cieszyła się z pieszczot, drugi najniższy poziom stwierdzono w grupie, która obserwowała sesję głaskania.

Ponieważ studenci zgłaszają rosnący poziom stresu i problemy ze zdrowiem psychicznym, jest to potencjalnie istotne odkrycie fizjologiczne. Istnieje już prawie 1000 programów odwiedzin domowych/zwierzęcych działających w szkołach wyższych i na uniwersytetach w całych Stanach Zjednoczonych, ale to badanie pokazuje, że istnieją realne korzyści fizyczne zarówno dla studentów, jak i psychologiczne. Ponadto badanie ma wpływ na projektowanie przyszłych programów odwiedzania zwierząt domowych, być może obejmujących poczekalnie, w których oczekujący na swoją kolej mogą obserwować zwierzęta, zanim dostaną szansę na przytulanie i głaskanie.

Ostatnie badania wykazały również, że dorastanie wśród zwierząt może pomóc zmniejszyć ryzyko rozwoju alergii u dziecka, że ​​psy terapeutyczne mogą pomóc ludziom w radzeniu sobie z następstwami traumatycznych wydarzeń, a wizyty u zwierząt mogą przynieść korzyści krytycznie chorym pacjentom wymagającym opieki na OIOM-ie. Niezwykle ważne jest, abyśmy byli świadomi standardów etycznych i dobrostanu w programach terapii zwierząt – te piękne, czujące stworzenia nie mogą być używane do nas do woli – ale właściwie wykonane, wydaje się jaśniejsze niż kiedykolwiek, że zwierzęta i terapie zwierzęce mają ogromny zakres korzyści dla wszystkich .

Oczywiście dla miłośników zwierząt to wszystko jest dość oczywiste. Przytulanie się z kotem lub zabawa z psiakiem ewidentnie poprawia samopoczucie – wiemy o tym w naszych intuicjach. Ale im więcej dowodów naukowych dopasuje się do tego, co już instynktownie wiemy, tym więcej osób, które nie mają własnych zwierząt domowych lub są zinstytucjonalizowane, będą mogły skorzystać z błogosławieństw, jakie mogą nam przynieść zwierzęta.

O autorze:

Nikki Harper jest spirytystyczną pisarką, astrolożką i obecnie redaktorką Wake Up World.


Jedzenie stresu: jak to wpływa na Twoje ciało

Na wypadek, gdybyś potrzebował więcej naukowo udowodnionych badań, że złe jedzenie w rzeczywistości nie sprawia, że ​​czujesz się dobrze, zupełnie nowe badanie opublikowane w czasopiśmie Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne's Journal of Experimental Psychology: Animal Learning and Cognition po prostu obaliłem całą ideę jedzenia stresu.

Kilka miesięcy temu opublikowano badanie obalające koncepcję „wygodnego jedzenia”. Ponieważ jesteś mądry – i dlatego, że zakończyłeś zły dzień z bandą Bena i Jerrych – prawdopodobnie nie było niespodzianką, że tak zwane jedzenie komfortowe zapewnia niewielki komfort.

Najnowsze badanie zgromadziło grupę samozwańczych miłośników czekolady i wywołało stres, wkładając ręce do lodowatej wody (prawdopodobnie trochę inaczej niż stres, z którym masz do czynienia na co dzień, ale wierz lub nie, ciało's). reakcja jest prawie taka sama, niezależnie od przyczyny stresu). Następnie zachęcali uczestników do naciśnięcia uchwytów na dłonie, aby powąchać czekoladę, mierząc, ile wysiłku włożyli w to po drodze. Brzmi trochę głupio, ale wyniki były zupełnie inne.

Nie ma wątpliwości, że stres sprawia, że ​​pragniemy nagród i motywuje nas do ich zdobycia — ile razy wmawiałeś sobie, że możesz zjeść ciastko z kawałkami czekolady, gdy skończysz swoją listę rzeczy do zrobienia? — ale te badania sugerują, że rzadko czerp tyle przyjemności z nagrody, na ile liczyliśmy. (A badanie zostało przeprowadzone na Uniwersytecie Genewskim w Szwajcarii, więc… wiedzieć używali najwyższej jakości czekolady).

Kiedy czujemy się zestresowani, kortyzol wpada na wyższy bieg, sprawiając, że pragniemy rzeczy, których prawdopodobnie nie powinniśmy. Choć może to być kuszące, poddanie się tym zachciankom nie sprawi, że stres zniknie. Zamiast tego chwyć matę do jogi, aby głęboko oddychać i schodzić w dół, lub zawiąż buty do biegania i uderz w chodnik. Ćwicz lub bardzo w każdym razie udowodniono, że pomaga stresować się, zanim skończysz się pocić, twoje pragnienia również znikną. Kto potrzebuje czekolady?


Według WHO to zwierzęta były prawdopodobnym źródłem koronawirusa, a nie wyciekiem z laboratorium

Wspólne badanie Światowej Organizacji Zdrowia i Chin dotyczące pochodzenia koronawirusa mówi, że przeniesienie wirusa z nietoperzy na ludzi przez inne zwierzę było najbardziej prawdopodobnym scenariuszem, a wyciek laboratoryjny był „bardzo mało prawdopodobny”, zgodnie z wersją roboczą uzyskaną przez Associated Press.

Wyniki były w dużej mierze zgodne z oczekiwaniami i pozostawiły wiele pytań bez odpowiedzi, ale raport dostarczył szczegółowych informacji na temat uzasadnienia wniosków zespołu. Zespół zaproponował dalsze badania w każdym obszarze z wyjątkiem hipotezy o przecieku laboratoryjnym.

Publikacja raportu była wielokrotnie opóźniana, co rodzi pytania o to, czy strona chińska próbowała przekrzywić wnioski, aby zapobiec obwinianiu Chin za pandemię.

„Mamy poważne obawy dotyczące metodologii i procesu, który został wykorzystany w tym raporcie, w tym faktu, że rząd w Pekinie najwyraźniej pomógł go napisać” – powiedział sekretarz stanu Antony Blinken w niedawnym wywiadzie dla CNN.

Chiny odrzuciły tę krytykę w poniedziałek. „Stany Zjednoczone wypowiadają się na temat raportu. Czy robiąc to, Stany Zjednoczone nie próbują wywierać politycznej presji na członków grupy ekspertów WHO?” Rzecznik MSZ Zhao Lijian powiedział.

AP otrzymała w poniedziałek prawie ostateczną wersję od dyplomaty z Genewy z kraju członkowskiego WHO. Nie było jasne, czy raport może zostać zmieniony przed jego wydaniem. Dyplomata nie chciał być zidentyfikowany, ponieważ nie był upoważniony do wydania go przed publikacją.

Nawet gdy liczba szczepień rośnie, a liczba przypadków COVID-19 w Kalifornii jest niska, urzędnicy wzywają do ostrożności podczas wiosennych świąt, w tym Wielkanocy i Paschy.

Naukowcy wymienili cztery scenariusze w kolejności prawdopodobieństwa. Doszli do wniosku, że transmisja przez drugie zwierzę jest bardzo prawdopodobna. Ocenili bezpośrednie przenoszenie się z nietoperzy na ludzi jako prawdopodobne i stwierdzili, że rozprzestrzenianie się za pośrednictwem produktów żywnościowych „łańcucha chłodniczego” jest możliwe, ale mało prawdopodobne.

Najbliższy krewny wirusa wywołującego COVID-19 został znaleziony u nietoperzy, o których wiadomo, że są nosicielami koronawirusów. Jednak raport mówi, że „dystans ewolucyjny między tymi wirusami nietoperzy a SARS-CoV-2 szacuje się na kilkadziesiąt lat, co sugeruje brakujące ogniwo”.

Stwierdzono, że bardzo podobne wirusy znaleziono u łuskowców, ale zauważono również, że norki i koty są podatne na wirusa, co sugeruje, że mogą być nosicielami.

Raport opiera się w dużej mierze na wizycie zespołu międzynarodowych ekspertów WHO w Wuhan, chińskim mieście, w którym po raz pierwszy wykryto koronawirusa, od połowy stycznia do połowy lutego.

Szef nagłych wypadków Światowej Organizacji Zdrowia mówi, że „przedwczesne” i „nierealistyczne” jest myślenie, że pandemia może się skończyć do końca roku.

Dyrektor generalny WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus przyznał, że otrzymał raport w weekend i powiedział, że zostanie on oficjalnie przedstawiony we wtorek.

„Przeczytamy raport i omówimy, przeanalizujemy jego treść i kolejne kroki z państwami członkowskimi” – powiedział Tedros na konferencji prasowej w Genewie. „Ale jak powiedziałem, wszystkie hipotezy są na stole i gwarantują pełne i dalsze badania z tego, co widziałem do tej pory”.

Odmówił komentarza na temat tego, czy presja polityczna wpłynęła na raport.

Projekt raportu nie jest rozstrzygający, czy epidemia rozpoczęła się na rynku owoców morza w Wuhan, który miał jeden z najwcześniejszych skupisk przypadków w grudniu 2019 r.

Odkrycie innych przypadków przed wybuchem rynku Huanan sugeruje, że mogło się to rozpocząć gdzie indziej. Ale raport zauważa, że ​​mogły istnieć łagodniejsze przypadki, które pozostały niewykryte i może to być związek między rynkiem a wcześniejszymi przypadkami.

Pobierz nasz bezpłatny biuletyn Coronavirus Today

Zarejestruj się, aby otrzymywać najnowsze wiadomości, najlepsze historie i ich znaczenie, a także odpowiedzi na pytania.

Od czasu do czasu możesz otrzymywać treści promocyjne z Los Angeles Times.

„W związku z tym nie można obecnie wyciągnąć jednoznacznych wniosków na temat roli rynku Huanan w pochodzeniu epidemii lub w jaki sposób infekcja została wprowadzona na rynek” – czytamy w raporcie.

W miarę rozprzestrzeniania się pandemii na całym świecie Chiny znalazły próbki koronawirusa na opakowaniach mrożonej żywności przywożonej do kraju, a w niektórych przypadkach śledziły ich lokalne ogniska.

W raporcie stwierdzono, że łańcuch chłodniczy, jak wiadomo, może być motorem rozprzestrzeniania się wirusa na duże odległości, ale był sceptyczny, czy mógł wywołać epidemię. W raporcie stwierdzono, że ryzyko z takiego źródła jest mniejsze niż w przypadku infekcji dróg oddechowych między ludźmi, a większość ekspertów się z tym zgadza.

„Chociaż istnieją pewne dowody na możliwe ponowne wprowadzenie SARS-CoV-2 poprzez obchodzenie się z importowanymi skażonymi zamrożonymi produktami w Chinach od początkowej fali pandemii, byłoby to niezwykłe w 2019 r., Kiedy wirus nie był szeroko rozpowszechniony” – czytamy w badaniu.

Historie, które trzeba przeczytać z LA Times

Otrzymuj najważniejsze wiadomości z całego dnia dzięki naszemu biuletynowi Today's Headlines, wysyłanemu codziennie rano.

Od czasu do czasu możesz otrzymywać treści promocyjne z Los Angeles Times.


Badania sugerują, że zwierzęta myślą probabilistycznie, aby rozróżnić konteksty

Wśród wielu rzeczy, których gryzonie nauczyły neuronaukowców, jest to, że w regionie zwanym hipokampem mózg tworzy nową mapę dla każdego unikalnego kontekstu przestrzennego — na przykład innego pokoju lub labiryntu. Jednak naukowcy do tej pory z trudem uczyli się, w jaki sposób zwierzęta decydują, kiedy kontekst jest na tyle nowy, że zasługuje na stworzenie lub przynajmniej zrewidowanie tych map mentalnych. W badaniu w e-życie, naukowcy z MIT i Harvard University proponują nowe rozumienie: proces „remapowania” można modelować matematycznie jako wyczyn rozumowania probabilistycznego przez gryzonie.

Podejście to oferuje naukowcom nowy sposób interpretacji wielu eksperymentów, które polegają na pomiarze ponownego mapowania w celu zbadania uczenia się i pamięci. Ponowne mapowanie jest integralną częścią tego dążenia, ponieważ zwierzęta (i ludzie) ściśle wiążą uczenie się z kontekstem, a mapy hipokampa wskazują, w jakim kontekście zwierzę wierzy, że się znajduje.

„Ludzie wcześniej pytali: „Jakie zmiany w środowisku powodują, że hipokamp tworzy nową mapę?”, ale nie było żadnych jasnych odpowiedzi”, mówi główny autor Honi Sanders. „To zależy od różnego rodzaju czynników, co oznacza, że ​​sposób, w jaki zwierzęta definiują kontekst, jest owiany tajemnicą”.

Sanders jest podoktorem w laboratorium współautora Matthew Wilsona, profesora Shermana Fairchilda w Picower Institute for Learning and Memory oraz na wydziałach Biologii, Mózgu i Nauk Kognitywnych na MIT. Jest także członkiem Centre for Brains, Minds and Machines. Para współpracowała z Samuelem Gershmanem, profesorem psychologii na Harvardzie.

Podstawowym problemem związanym z ponownym mapowaniem, który często prowadzi laboratoria do zgłaszania sprzecznych, mylących lub zaskakujących wyników, jest to, że naukowcy nie mogą po prostu zapewnić swoich szczurów, że przeszły z eksperymentalnego Kontekstu A do Kontekstu B lub że nadal znajdują się w Kontekście A, nawet jeśli nieumyślnie zmieniły się jakieś warunki otoczenia, takie jak temperatura lub zapach. Od szczura zależy zbadanie i wywnioskowanie, czy warunki, takie jak kształt labiryntu, zapach, oświetlenie, położenie przeszkód i nagród lub zadanie, które musi wykonać, zmieniły się lub nie zmieniły się na tyle, aby wywołać pełne lub częściowe ponowne mapowanie.

Tak więc, zamiast próbować zrozumieć ponowne mapowanie pomiarów w oparciu o to, co ma wywołać projekt eksperymentu, Sanders, Wilson i Gershman twierdzą, że naukowcy powinni przewidywać ponowne mapowanie poprzez matematyczne uwzględnienie rozumowania szczura przy użyciu statystyk bayesowskich, które określają ilościowo proces rozpoczynania od niepewne założenie, a następnie aktualizowanie go w miarę pojawiania się nowych informacji.

„Nigdy nie doświadczasz dokładnie tej samej sytuacji dwa razy. Za drugim razem jest zawsze trochę inaczej”, mówi Sanders. „Musisz odpowiedzieć na pytanie: „Czy ta różnica jest tylko wynikiem normalnej zmienności w tym kontekście, czy ta różnica jest rzeczywiście innym kontekstem?” Gdy po raz pierwszy doświadczasz różnicy, nie możesz być pewien, ale po Doświadczyłeś kontekstu wiele razy i zorientuj się, jaka zmienność jest normalna, a która nie, możesz natychmiast wychwycić, gdy coś jest nie w porządku”.

Trio nazywa swoje podejście „wnioskowaniem o stanie ukrytym”, ponieważ dla zwierzęcia możliwa zmiana kontekstu jest stanem ukrytym, który należy wywnioskować.

W badaniu autorzy opisują kilka przypadków, w których wnioskowanie o stanie ukrytym może pomóc w wyjaśnieniu remapowania lub jego braku, obserwowanego we wcześniejszych badaniach.

For instance, in many studies it’s been difficult to predict how changing some of the cues that a rodent navigates by in a maze (e.g., a light or a buzzer) will influence whether it makes a completely new map or partially remaps the current one, and by how much. Mostly the data has showed there isn’t an obvious “one-to-one” relationship of cue change and remapping. But the new model predicts how, as more cues change, a rodent can transition from becoming uncertain about whether an environment is novel (and therefore partially remapping) to becoming sure enough of that to fully remap.

In another, the model offers a new prediction to resolve a remapping ambiguity that has arisen when scientists have incrementally “morphed” the shape of rodent enclosures. Multiple labs, for instance, found different results when they familiarized rats with square and round environments and then tried to measure how and whether they remap when placed in intermediate shapes, such as an octagon. Some labs saw complete remapping, while others observed only partial remapping. The new model predicts how that could be true: rats exposed to the intermediate environment after longer training would be more likely to fully remap than those exposed to the intermediate shape earlier in training, because with more experience they would be more sure of their original environments, and therefore more certain that the intermediate one was a real change.

The math of the model even includes a variable that can account for differences between individual animals. Sanders is looking at whether rethinking old results in this way could allow researchers to understand why different rodents respond so variably to similar experiments.

Ultimately, Sanders says, he hopes the study will help fellow remapping researchers adopt a new way of thinking about surprising results — by considering the challenge their experiments pose to their subjects.

“Animals are not given direct access to context identities, but have to infer them,” he says. “Probabilistic approaches capture the way that uncertainty plays a role when inference occurs. If we correctly characterize the problem the animal is facing, we can make sense of differing results in different situations because the differences should stem from a common cause: the way that hidden state inference works.”


Animals that can become new hosts of coronavirus

The new model developed by researchers, including an Indian origin, was able to predict a high SARS-CoV-2 zoonotic capacity for many domesticated, farmed, and live traded animal species.

According to the model, Bubalus bubalis (water buffalo), rats, rodents, and bats have a high zoonotic capacity to act as new hosts of the SARS-CoV-2. Endangered species such as mountain gorillas and addax were also predicted to have a high capacity to cause spillback transmission to humans. Several computational models also predicted that Sus scrofa (pigs) are susceptibility to SARS-CoV-2, but animal-based experiments didn’t support it.

The researchers, therefore, noted that combining the results of theoretical models, statistical models, laboratory experiments, and real-world observations can help better understand the zoonotic capacity of SARS-CoV-2.


Obejrzyj wideo: Umysły innych zwierząt, Maciej Trojan (Lipiec 2022).


Uwagi:

  1. Bocleah

    Myślę, że nie masz racji. Jestem pewien. Mogę bronić pozycji. Napisz do mnie w PM.

  2. Wulf

    Nie masz racji. Wyślij mi e -maila na PM.

  3. Stanford

    Doskonale, pomyślałem i pomyślałem.

  4. Daizahn

    Przepraszam, ale myślę, że się mylisz. Mogę to udowodnić. Napisz do mnie w PM, poradzimy sobie z tym.



Napisać wiadomość