Tradycyjne przepisy

Szablon Guy Fieri otrzymuje podpis Obamy

Szablon Guy Fieri otrzymuje podpis Obamy

Ze swoją niesamowitą osobowością i niesamowitym talentem do tworzenia frazesów, Guy Fieri podbił świat szturmem, jedna restauracja, jazda samochodem lub nurkowanie na raz. W tym tygodniu popularność kochającego jedzenie brata osiągnęła nowy poziom, gdy prezydent Obama podpisał swoje imię obok szablonu twarzy Fieri, gdy odwiedził The Sink w Boulder w stanie Kolorado.

Fieri jest znany z tego, że odcisnął swoje piętno na restauracjach przedstawionych na „Triple D” w postaci matrycowego malowania twarzy z napisem „Guy Ate Here”. Co zaskakujące, nie jest to pierwszy raz, kiedy Fieri jest kojarzona z Białym Domem; w rzeczywistości został zaproszony do ugotowania posiłku dla grupy pracowników Białego Domu w 2010 roku.

To powiedziawszy, wybielona blond gwiazda telewizyjna nie jest osobą, która unika rozgłosu; Niezależnie od tego, czy wiadomości są pochlebne, czy kontrowersyjne, Fieri bardzo często pojawia się na pierwszych stronach gazet. Zapoznaj się z najważniejszymi punktami niektórych z najbardziej oburzających i godnych uwagi wiadomości dotyczących Fieri do tej pory.

Conan zawsze był świetny w jedzeniu (zobacz chińskie jedzenie oraz mleko zbożowe klipy w celach informacyjnych), a tym razem zespół Coco postanowił odwrócić ujęcia celebryty szefa kuchni Guy Fieri jedzenie. To, co nazywa „rewolucyjną, przełomową telewizją”, nazywamy niepokojącą, ale rozrywkową. Więc dzięki, Conanie. To zdecydowanie nic, co widzieliśmy wcześniej.

Amstel Light Burger Bash jest najbardziej oczekiwanym wydarzeniem Food Network South Beach Festiwal Wina i Jedzenia. Guy Fieri „Straight-Up with a Pig Patty” z Guy's Burger Joint odebrał nagrodę Heinz Best Dressed Burger Award (z radością podniósł do ust otwartą butelkę keczupu).

Ostatni rok, Guy Fieri opublikował film obiecujący linię biżuterii Fieri z Pokój 101 Biżuteria, i oto jest, tuż przed Bożym Narodzeniem. Czy wariujesz?

Jego linia „kewl” składa się z wysadzanej gwiazdkami nieśmiertelnika, bransoletki i spinek do mankietów, „prawdziwy bling”.

Znany szef kuchni i twórca nagłówków Guy Fieri ma epizod w Disney Channel Weź dwa z Fineaszem i Ferb, który, jak wskazuje Eater, jest jednym z faworytów rywala Anthony'ego Bourdaina. Ach tak.

Fieri uczy tłum, jak wymawiać jego imię („Fi-air-ee. Spokojnie”), uderza pięścią dwoje animowanych dzieciaków, nazywa je „moim bratem” i gwałtownie aprobuje keczup na arbuzie.

Mario Batali zyskał popularność w wiadomościach dzięki kilka nieocenzurowanych komentarzy podczas debaty „Człowiek Roku” magazynu Time. Ale wydaje się Halloweenowy kostium Batali był zbyt przekonujący; Wieśniak! był w całym kawałku Batali, ale opublikowali zdjęcie Guya Fieri zamiast.


Bardzo zły miesiąc prezydenta Obamy

Istnieje powód, dla którego poker na wysokie stawki jest dziecinnie prosty w porównaniu z polityką na wysokim szczeblu. Dwa miesiące temu prezydent Obama osiągnął 50-procentową aprobatę i w końcu wydawał się być na dobrej drodze do przekonania Amerykanów, że nadzieja i zmiana to nie tylko puste słowa.

Dziś Mitt Romney czuje się całkiem nieźle.

Od końca stycznia prezydent Obama doświadczył szeregu wydarzeń, które sprawiły, że prawo Murphy'ego wydawało się zwycięską passą.

Najpierw była niechlujna debata na temat antykoncepcji – przegrana prezydenta, gdy uwzględniono wolności religijne wynikające z Pierwszej Poprawki.

Następnie nastąpił gwałtowny wzrost cen gazu, który stawia pod znakiem zapytania ożywienie gospodarcze jako całość. Mówiąc o ożywieniu, bezrobocie wciąż utrzymuje się powyżej 8 procent – ​​poziomu, którego nie przekroczy sekretarz skarbu Tim Geithner.

W polityce zagranicznej prezydent nie był w stanie wykazać się dostateczną siłą, by wywierać jakikolwiek wpływ ani na wroga Iranu, ani sojusznika Izraela. Iran nadal czyni postępy w swoim programie nuklearnym. Izrael jest coraz bliżej podjęcia jednostronnych działań w celu rozwiązania tego zagrożenia bez względu na to, czego chce od niego administracja Obamy.

Chociaż wszyscy widzieli nadchodzący problem Iranu, trudno było przewidzieć polityczną burzę wywołaną walką prezydenta Obamy z gorącym mikrofonem.

W niewytłumaczalny sposób prezydent Obama zapomniał, że jest osobą publiczną, będąc przywódcą wolnego świata i wszystkiego innego, i postanowił szeptać słodkie słowa prezydentowi Rosji Miedwiediewowi. Te uprzejme zapewnienia o rozluźnieniu polityki tarczy antyrakietowej zostały oczywiście odebrane przez mikrofon i nadawane na całym świecie.

Szczerze mówiąc, zimna wojna już dawno minęła, ale mimo to dźwięk prezydenta Obamy zapewnia zagranicznego przywódcę, że jego polityka będzie drastycznie inna, gdy (pycha, ktokolwiek?) zostanie ponownie wybrany, nie jest muzyką dla nikogo uszy. Przede wszystkim z pewnością przyprawiał o dreszcze naszych sojuszników w Europie Wschodniej.

Tak wyglądała sytuacja na początku tego tygodnia dla prezydenta Obamy – nie dobrze na froncie krajowym, a jeszcze gorzej na froncie międzynarodowym. Co jeszcze może pójść nie tak?

No cóż – podpis prezydenta Obamy mógłby zostać rozerwany przez Sąd Najwyższy podczas wystąpień ustnych.

Na marginesie, tak, opieka zdrowotna jest nadal podpisem jego prezydentury, mimo że prezydent i Demokraci w Kongresie biegają na wzgórza, ilekroć o tym mowa.

Większość obserwatorów Sądu Najwyższego oczekiwała raczej bezstronnego podejścia podczas wystąpień ustnych w sprawie: Florida przeciwko Departamentowi Zdrowia i Opieki Społecznej. Prognozy dotyczyły krytyki ze strony konserwatywnej ławy, wsparcia ze strony liberalnej i wahadłowego głosowania sędziego Kennedy'ego.

Tak się nie stało. Sędziowie od Sotomayora do Robertsa i Kennedy'ego na zmianę z pasją uderzali radcę generalnego Verrilli Jr. – nie jest to dobry znak na szanse Obamacare. Argumenty ustne nigdy nie są idealną kryształową kulą dla tego, jaka będzie decyzja Sądu Najwyższego. Jednakże, gdyby Vegas miał szanse na to, że Obamacare pozostanie nienaruszony po orzeczeniu Sądu Najwyższego z końca czerwca, byłyby bardzo, bardzo długie.

Jaki jest wynik końcowy? Najważniejsze jest to, że polityka jest równie nieprzewidywalna, co fascynująca, a mając siedem miesięcy do wyborów powszechnych, prezydent Obama musi mieć nadzieję, że nadchodzi szczęśliwa passa lub na pewno pogratuluje prezydentowi Romneyowi w styczniu 2013 roku.


Bardzo zły miesiąc prezydenta Obamy

Istnieje powód, dla którego poker na wysokie stawki jest dziecinnie prosty w porównaniu z polityką na wysokim szczeblu. Dwa miesiące temu prezydent Obama osiągnął 50-procentową aprobatę i w końcu wydawał się być na dobrej drodze do przekonania Amerykanów, że nadzieja i zmiana to nie tylko puste słowa.

Dziś Mitt Romney czuje się całkiem nieźle.

Od końca stycznia prezydent Obama doświadczył szeregu wydarzeń, które sprawiły, że prawo Murphy'ego wydawało się zwycięską passą.

Najpierw była niechlujna debata na temat antykoncepcji – przegrana prezydenta, gdy uwzględniono wolności religijne wynikające z Pierwszej Poprawki.

Następnie nastąpił gwałtowny wzrost cen gazu, który stawia pod znakiem zapytania ożywienie gospodarcze jako całość. Mówiąc o ożywieniu, bezrobocie wciąż utrzymuje się powyżej 8 procent – ​​poziomu, którego nie przekroczy sekretarz skarbu Tim Geithner.

W polityce zagranicznej prezydent nie był w stanie wykazać się dostateczną siłą, by wywierać jakikolwiek wpływ ani na wroga Iranu, ani sojusznika Izraela. Iran nadal czyni postępy w swoim programie nuklearnym. Izrael jest coraz bliżej podjęcia jednostronnych działań w celu rozwiązania tego zagrożenia bez względu na to, czego chce od niego administracja Obamy.

Chociaż wszyscy widzieli nadchodzący problem Iranu, trudno było przewidzieć polityczną burzę wywołaną walką prezydenta Obamy z gorącym mikrofonem.

W niewytłumaczalny sposób prezydent Obama zapomniał, że jest osobą publiczną, będąc przywódcą wolnego świata i wszystkiego innego, i postanowił szeptać słodkie słowa prezydentowi Rosji Miedwiediewowi. Te uprzejme zapewnienia o rozluźnieniu polityki tarczy antyrakietowej zostały oczywiście odebrane przez mikrofon i nadawane na całym świecie.

Szczerze mówiąc, zimna wojna już dawno minęła, ale mimo to dźwięk prezydenta Obamy zapewnia zagranicznego przywódcę, że jego polityka będzie drastycznie inna, gdy (pycha, ktokolwiek?) zostanie ponownie wybrany, nie jest muzyką dla nikogo uszy. Przede wszystkim z pewnością przyprawiał o dreszcze naszych sojuszników w Europie Wschodniej.

Tak wyglądała sytuacja na początku tego tygodnia dla prezydenta Obamy – nie dobrze na froncie krajowym, a jeszcze gorzej na froncie międzynarodowym. Co jeszcze może pójść nie tak?

No cóż – podpis prezydenta Obamy mógłby zostać rozerwany przez Sąd Najwyższy podczas wystąpień ustnych.

Na marginesie, tak, opieka zdrowotna jest nadal podpisem jego prezydentury, mimo że prezydent i Demokraci w Kongresie biegają na wzgórza, ilekroć o tym mowa.

Większość obserwatorów Sądu Najwyższego oczekiwała raczej bezstronnego podejścia podczas wystąpień ustnych w sprawie: Florida przeciwko Departamentowi Zdrowia i Opieki Społecznej. Prognozy dotyczyły krytyki ze strony konserwatywnej ławy, wsparcia ze strony liberalnej i wahadłowego głosu sędziego Kennedy'ego.

Tak się nie stało. Sędziowie od Sotomayora do Robertsa i Kennedy'ego na zmianę z pasją uderzali radcę generalnego Verrilli Jr. - nie jest to dobry znak na szanse Obamacare. Argumenty ustne nigdy nie są idealną kryształową kulą dla tego, jaka będzie decyzja Sądu Najwyższego. Jednakże, gdyby Vegas miał szanse na to, że Obamacare pozostanie nienaruszony po orzeczeniu Sądu Najwyższego z końca czerwca, byłyby bardzo, bardzo długie.

Jaki jest wynik końcowy? Najważniejsze jest to, że polityka jest równie nieprzewidywalna, co fascynująca, a mając siedem miesięcy do wyborów powszechnych, prezydent Obama musi mieć nadzieję, że nadchodzi szczęśliwa passa lub na pewno pogratuluje prezydentowi Romneyowi w styczniu 2013 roku.


Bardzo zły miesiąc prezydenta Obamy

Istnieje powód, dla którego poker na wysokie stawki jest dziecinnie prosty w porównaniu z polityką na wysokim szczeblu. Dwa miesiące temu prezydent Obama osiągnął 50-procentową aprobatę i w końcu wydawał się być na dobrej drodze do przekonania Amerykanów, że nadzieja i zmiana to nie tylko puste słowa.

Dziś Mitt Romney czuje się całkiem nieźle.

Od końca stycznia prezydent Obama doświadczył szeregu wydarzeń, które sprawiły, że prawo Murphy'ego wydawało się zwycięską passą.

Najpierw była niechlujna debata na temat antykoncepcji – przegrana prezydenta, gdy rzucono go na wolność wyznania według Pierwszej Poprawki.

Następnie nastąpił gwałtowny wzrost cen gazu, który stawia pod znakiem zapytania ożywienie gospodarcze jako całość. Mówiąc o ożywieniu, bezrobocie wciąż utrzymuje się powyżej 8 procent – ​​poziomu, który sekretarz skarbu Tim Geithner obiecał, że nigdy nie przekroczy.

W polityce zagranicznej prezydent nie był w stanie wykazać się siłą, by wywierać jakikolwiek wpływ na wroga Iranu lub sojusznika Izraela. Iran nadal czyni postępy w swoim programie nuklearnym. Izrael jest coraz bliżej podjęcia jednostronnych działań w celu rozwiązania tego zagrożenia bez względu na to, czego chce od niego administracja Obamy.

Chociaż wszyscy widzieli nadchodzący problem Iranu, trudno było przewidzieć polityczną burzę wywołaną walką prezydenta Obamy z gorącym mikrofonem.

W niewytłumaczalny sposób prezydent Obama zapomniał, że jest osobą publiczną, będąc przywódcą wolnego świata i wszystkiego innego, i postanowił szeptać słodkie słowa prezydentowi Rosji Miedwiediewowi. Te uprzejme zapewnienia o rozluźnieniu polityki tarczy antyrakietowej zostały oczywiście odebrane przez mikrofon i nadawane na całym świecie.

Szczerze mówiąc, zimna wojna już dawno minęła, ale mimo to dźwięk prezydenta Obamy zapewnia zagranicznego przywódcę, że jego polityka będzie drastycznie inna, gdy (pycha, ktokolwiek?) zostanie ponownie wybrany, nie jest muzyką dla nikogo uszy. Przede wszystkim z pewnością przyprawiał o dreszcze naszych sojuszników w Europie Wschodniej.

Tak wyglądała sytuacja na początku tego tygodnia dla prezydenta Obamy – nie dobrze na froncie krajowym, a jeszcze gorzej na froncie międzynarodowym. Co jeszcze może pójść nie tak?

No cóż – podpis prezydenta Obamy mógłby zostać rozerwany przez Sąd Najwyższy podczas wystąpień ustnych.

Na marginesie, tak, opieka zdrowotna jest nadal podpisem jego prezydentury, mimo że prezydent i demokraci w Kongresie biegają na wzgórza, ilekroć o tym mowa.

Większość obserwatorów Sądu Najwyższego oczekiwała raczej bezstronnego podejścia podczas wystąpień ustnych w sprawie: Florida przeciwko Departamentowi Zdrowia i Opieki Społecznej. Prognozy dotyczyły krytyki ze strony konserwatywnej ławy, wsparcia ze strony liberalnej i wahadłowego głosu sędziego Kennedy'ego.

Tak się nie stało. Sędziowie od Sotomayora do Robertsa i Kennedy'ego na zmianę z pasją uderzali radcę generalnego Verrilli Jr. - nie jest to dobry znak na szanse Obamacare. Argumenty ustne nigdy nie są idealną kryształową kulą dla tego, jaka będzie decyzja Sądu Najwyższego. Jednakże, gdyby Vegas miał szanse na to, że Obamacare pozostanie nienaruszony po orzeczeniu Sądu Najwyższego z końca czerwca, byłyby bardzo, bardzo długie.

Jaki jest wynik końcowy? Najważniejsze jest to, że polityka jest równie nieprzewidywalna, co fascynująca, a mając siedem miesięcy do wyborów powszechnych, prezydent Obama musi mieć nadzieję, że nadchodzi szczęśliwa passa lub na pewno pogratuluje prezydentowi Romneyowi w styczniu 2013 roku.


Bardzo zły miesiąc prezydenta Obamy

Istnieje powód, dla którego poker na wysokie stawki jest dziecinnie prosty w porównaniu z polityką na wysokim szczeblu. Dwa miesiące temu prezydent Obama osiągnął 50-procentową aprobatę i wreszcie wydawał się być na dobrej drodze do przekonania Amerykanów, że nadzieja i zmiana to nie tylko puste słowa.

Dziś Mitt Romney czuje się całkiem nieźle.

Od końca stycznia prezydent Obama doświadczył szeregu wydarzeń, które sprawiły, że prawo Murphy'ego wydawało się zwycięską passą.

Najpierw była niechlujna debata na temat antykoncepcji – przegrana prezydenta, gdy rzucono go na wolność wyznania według Pierwszej Poprawki.

Następnie nastąpił gwałtowny wzrost cen gazu, który stawia pod znakiem zapytania ożywienie gospodarcze jako całość. Mówiąc o ożywieniu, bezrobocie wciąż utrzymuje się powyżej 8 procent – ​​poziomu, który sekretarz skarbu Tim Geithner obiecał, że nigdy nie przekroczy.

W polityce zagranicznej prezydent nie był w stanie wykazać się siłą, by wywierać jakikolwiek wpływ na wroga Iranu lub sojusznika Izraela. Iran nadal czyni postępy w swoim programie nuklearnym. Izrael jest coraz bliżej podjęcia jednostronnych działań w celu rozwiązania tego zagrożenia bez względu na to, czego chce od niego administracja Obamy.

Chociaż wszyscy widzieli nadchodzący problem Iranu, trudno było przewidzieć polityczną burzę wywołaną walką prezydenta Obamy z gorącym mikrofonem.

W niewytłumaczalny sposób prezydent Obama zapomniał, że jest osobą publiczną, będąc przywódcą wolnego świata i wszystkiego innego, i postanowił szeptać słodkie słowa prezydentowi Rosji Miedwiediewowi. Te uprzejme zapewnienia o rozluźnieniu polityki tarczy antyrakietowej zostały oczywiście odebrane przez mikrofon i nadawane na całym świecie.

Szczerze mówiąc, zimna wojna już dawno minęła, ale mimo to dźwięk prezydenta Obamy zapewnia zagranicznego przywódcę, że jego polityka będzie drastycznie inna, gdy (pycha, ktokolwiek?) zostanie ponownie wybrany, nie jest muzyką dla nikogo uszy. Przede wszystkim z pewnością przyprawiał o dreszcze naszych sojuszników w Europie Wschodniej.

Tak wyglądała sytuacja na początku tego tygodnia dla prezydenta Obamy – nie dobrze na froncie krajowym, a jeszcze gorzej na froncie międzynarodowym. Co jeszcze może pójść nie tak?

No cóż – podpis prezydenta Obamy mógłby zostać rozerwany przez Sąd Najwyższy podczas wystąpień ustnych.

Na marginesie, tak, opieka zdrowotna jest nadal podpisem jego prezydentury, mimo że prezydent i Demokraci w Kongresie biegają na wzgórza, ilekroć o tym mowa.

Większość obserwatorów Sądu Najwyższego oczekiwała raczej bezstronnego podejścia podczas wystąpień ustnych w sprawie: Florida przeciwko Departamentowi Zdrowia i Opieki Społecznej. Prognozy dotyczyły krytyki ze strony konserwatywnej ławy, wsparcia ze strony liberalnej i wahadłowego głosu sędziego Kennedy'ego.

Tak się nie stało. Sędziowie od Sotomayora do Robertsa i Kennedy'ego na zmianę z pasją uderzali radcę generalnego Verrilli Jr. - nie jest to dobry znak na szanse Obamacare. Argumenty ustne nigdy nie są idealną kryształową kulą dla tego, jaka będzie decyzja Sądu Najwyższego. Jednakże, gdyby Vegas miał szanse na to, że Obamacare pozostanie nienaruszony po orzeczeniu Sądu Najwyższego z końca czerwca, byłyby bardzo, bardzo długie.

Jaki jest wynik końcowy? Najważniejsze jest to, że polityka jest równie nieprzewidywalna, co fascynująca, a mając siedem miesięcy do wyborów powszechnych, prezydent Obama musi mieć nadzieję, że nadchodzi szczęśliwa passa lub na pewno pogratuluje prezydentowi Romneyowi w styczniu 2013 roku.


Bardzo zły miesiąc prezydenta Obamy

Istnieje powód, dla którego poker na wysokie stawki jest dziecinnie prosty w porównaniu z polityką na wysokim szczeblu. Dwa miesiące temu prezydent Obama osiągnął 50-procentową aprobatę i wreszcie wydawał się być na dobrej drodze do przekonania Amerykanów, że nadzieja i zmiana to nie tylko puste słowa.

Dziś Mitt Romney czuje się całkiem nieźle.

Od końca stycznia prezydent Obama doświadczył szeregu wydarzeń, które sprawiły, że prawo Murphy'ego wydawało się zwycięską passą.

Najpierw była niechlujna debata na temat antykoncepcji – przegrana prezydenta, gdy uwzględniono wolności religijne wynikające z Pierwszej Poprawki.

Następnie nastąpił gwałtowny wzrost cen gazu, który stawia pod znakiem zapytania ożywienie gospodarcze jako całość. Mówiąc o ożywieniu, bezrobocie wciąż utrzymuje się powyżej 8 procent – ​​poziomu, którego nie przekroczy sekretarz skarbu Tim Geithner.

W polityce zagranicznej prezydent nie był w stanie wykazać się dostateczną siłą, by wywierać jakikolwiek wpływ ani na wroga Iranu, ani sojusznika Izraela. Iran nadal czyni postępy w swoim programie nuklearnym. Izrael jest coraz bliżej podjęcia jednostronnych działań w celu rozwiązania tego zagrożenia bez względu na to, czego chce od niego administracja Obamy.

Chociaż wszyscy widzieli nadchodzący problem Iranu, trudno było przewidzieć polityczną burzę wywołaną walką prezydenta Obamy z gorącym mikrofonem.

W niewytłumaczalny sposób prezydent Obama zapomniał, że jest osobą publiczną, będąc przywódcą wolnego świata i wszystkiego innego, i postanowił szeptać słodkie słowa prezydentowi Rosji Miedwiediewowi. Te uprzejme zapewnienia o rozluźnieniu polityki tarczy antyrakietowej zostały oczywiście odebrane przez mikrofon i nadawane na całym świecie.

Szczerze mówiąc, zimna wojna już dawno minęła, ale mimo to dźwięk prezydenta Obamy zapewnia zagranicznego przywódcę, że jego polityka będzie drastycznie inna, gdy (pycha, ktokolwiek?) zostanie ponownie wybrany, nie jest muzyką dla nikogo uszy. Przede wszystkim z pewnością przyprawiał o dreszcze naszych sojuszników w Europie Wschodniej.

Tak wyglądała sytuacja na początku tego tygodnia dla prezydenta Obamy – nie dobrze na froncie krajowym, a jeszcze gorzej na froncie międzynarodowym. Co jeszcze może pójść nie tak?

No cóż – podpis prezydenta Obamy mógłby zostać rozerwany przez Sąd Najwyższy podczas wystąpień ustnych.

Na marginesie, tak, opieka zdrowotna jest nadal podpisem jego prezydentury, mimo że prezydent i Demokraci w Kongresie biegają na wzgórza, ilekroć o tym mowa.

Większość obserwatorów Sądu Najwyższego oczekiwała raczej bezstronnego podejścia podczas wystąpień ustnych w sprawie: Florida przeciwko Departamentowi Zdrowia i Opieki Społecznej. Prognozy dotyczyły krytyki ze strony konserwatywnej ławy, wsparcia ze strony liberalnej i wahadłowego głosowania sędziego Kennedy'ego.

Tak się nie stało. Sędziowie od Sotomayora do Robertsa i Kennedy'ego na zmianę z pasją uderzali radcę generalnego Verrilli Jr. – nie jest to dobry znak na szanse Obamacare. Argumenty ustne nigdy nie są idealną kryształową kulą dla tego, jaka będzie decyzja Sądu Najwyższego. Jednakże, gdyby Vegas miał szanse na to, że Obamacare pozostanie nienaruszony po orzeczeniu Sądu Najwyższego z końca czerwca, byłyby bardzo, bardzo długie.

Jaki jest wynik końcowy? Najważniejsze jest to, że polityka jest równie nieprzewidywalna, co fascynująca, a mając siedem miesięcy do wyborów powszechnych, prezydent Obama musi mieć nadzieję, że nadchodzi szczęśliwa passa lub na pewno pogratuluje prezydentowi Romneyowi w styczniu 2013 roku.


Bardzo zły miesiąc prezydenta Obamy

Istnieje powód, dla którego poker na wysokie stawki jest dziecinnie prosty w porównaniu z polityką na wysokim szczeblu. Dwa miesiące temu prezydent Obama osiągnął 50-procentową aprobatę i w końcu wydawał się być na dobrej drodze do przekonania Amerykanów, że nadzieja i zmiana to nie tylko puste słowa.

Dziś Mitt Romney czuje się całkiem nieźle.

Od końca stycznia prezydent Obama doświadczył szeregu wydarzeń, które sprawiły, że prawo Murphy'ego wydawało się zwycięską passą.

Najpierw była niechlujna debata na temat antykoncepcji – przegrana prezydenta, gdy uwzględniono wolności religijne wynikające z Pierwszej Poprawki.

Następnie nastąpił gwałtowny wzrost cen gazu, który stawia pod znakiem zapytania ożywienie gospodarcze jako całość. Mówiąc o ożywieniu, bezrobocie wciąż utrzymuje się powyżej 8 procent – ​​poziomu, którego nie przekroczy sekretarz skarbu Tim Geithner.

W polityce zagranicznej prezydent nie był w stanie wykazać się dostateczną siłą, by wywierać jakikolwiek wpływ ani na wroga Iranu, ani sojusznika Izraela. Iran nadal czyni postępy w swoim programie nuklearnym. Izrael jest coraz bliżej podjęcia jednostronnych działań w celu rozwiązania tego zagrożenia bez względu na to, czego chce od niego administracja Obamy.

Chociaż wszyscy widzieli nadchodzący problem Iranu, trudno było przewidzieć polityczną burzę wywołaną walką prezydenta Obamy z gorącym mikrofonem.

W niewytłumaczalny sposób prezydent Obama zapomniał, że jest osobą publiczną, będąc przywódcą wolnego świata i wszystkiego innego, i postanowił szeptać słodkie słowa prezydentowi Rosji Miedwiediewowi. Te uprzejme zapewnienia o rozluźnieniu polityki tarczy antyrakietowej zostały oczywiście odebrane przez mikrofon i nadawane na całym świecie.

Szczerze mówiąc, zimna wojna już dawno minęła, ale mimo to dźwięk prezydenta Obamy zapewnia zagranicznego przywódcę, że jego polityka będzie drastycznie inna, gdy (pycha, ktokolwiek?) zostanie ponownie wybrany, nie jest muzyką dla nikogo uszy. Przede wszystkim z pewnością przyprawiał o dreszcze naszych sojuszników w Europie Wschodniej.

Tak wyglądała sytuacja na początku tego tygodnia dla prezydenta Obamy – nie dobrze na froncie krajowym, a jeszcze gorzej na froncie międzynarodowym. Co jeszcze może pójść nie tak?

No cóż – podpis prezydenta Obamy mógłby zostać rozerwany przez Sąd Najwyższy podczas wystąpień ustnych.

Na marginesie, tak, opieka zdrowotna jest nadal podpisem jego prezydentury, mimo że prezydent i Demokraci w Kongresie biegają na wzgórza, ilekroć o tym mowa.

Większość obserwatorów Sądu Najwyższego oczekiwała raczej bezstronnego podejścia podczas wystąpień ustnych w sprawie: Florida przeciwko Departamentowi Zdrowia i Opieki Społecznej. Prognozy dotyczyły krytyki ze strony konserwatywnej ławy, wsparcia ze strony liberalnej i wahadłowego głosu sędziego Kennedy'ego.

Tak się nie stało. Sędziowie od Sotomayora do Robertsa i Kennedy'ego na zmianę z pasją uderzali radcę generalnego Verrilli Jr. - nie jest to dobry znak na szanse Obamacare. Argumenty ustne nigdy nie są idealną kryształową kulą dla tego, jaka będzie decyzja Sądu Najwyższego. Jednakże, gdyby Vegas miał szanse na to, że Obamacare pozostanie nienaruszony po orzeczeniu Sądu Najwyższego z końca czerwca, byłyby bardzo, bardzo długie.

Jaki jest wynik końcowy? Najważniejsze jest to, że polityka jest równie nieprzewidywalna, co fascynująca, a mając siedem miesięcy do wyborów powszechnych, prezydent Obama musi mieć nadzieję, że nadchodzi szczęśliwa passa lub na pewno pogratuluje prezydentowi Romneyowi w styczniu 2013 roku.


Bardzo zły miesiąc prezydenta Obamy

Istnieje powód, dla którego poker na wysokie stawki jest dziecinnie prosty w porównaniu z polityką na wysokim szczeblu. Dwa miesiące temu prezydent Obama osiągnął 50-procentową aprobatę i w końcu wydawał się być na dobrej drodze do przekonania Amerykanów, że nadzieja i zmiana to nie tylko puste słowa.

Dziś Mitt Romney czuje się całkiem nieźle.

Od końca stycznia prezydent Obama doświadczył szeregu wydarzeń, które sprawiły, że prawo Murphy'ego wydawało się zwycięską passą.

Najpierw była niechlujna debata na temat antykoncepcji – przegrana prezydenta, gdy rzucono go na wolność wyznania według Pierwszej Poprawki.

Następnie nastąpił gwałtowny wzrost cen gazu, który stawia pod znakiem zapytania ożywienie gospodarcze jako całość. Mówiąc o ożywieniu, bezrobocie wciąż utrzymuje się powyżej 8 procent – ​​poziomu, który sekretarz skarbu Tim Geithner obiecał, że nigdy nie przekroczy.

W polityce zagranicznej prezydent nie był w stanie wykazać się siłą, by wywierać jakikolwiek wpływ na wroga Iranu lub sojusznika Izraela. Iran nadal czyni postępy w swoim programie nuklearnym. Izrael jest coraz bliżej podjęcia jednostronnych działań w celu rozwiązania tego zagrożenia bez względu na to, czego chce od niego administracja Obamy.

Chociaż wszyscy widzieli nadchodzący problem Iranu, trudno było przewidzieć polityczną burzę wywołaną walką prezydenta Obamy z gorącym mikrofonem.

W niewytłumaczalny sposób prezydent Obama zapomniał, że jest osobą publiczną, będąc przywódcą wolnego świata i wszystkiego innego, i postanowił szeptać słodkie słowa prezydentowi Rosji Miedwiediewowi. Te uprzejme zapewnienia o rozluźnieniu polityki tarczy antyrakietowej zostały oczywiście odebrane przez mikrofon i nadawane na całym świecie.

Szczerze mówiąc, zimna wojna już dawno minęła, ale mimo to dźwięk prezydenta Obamy zapewnia zagranicznego przywódcę, że jego polityka będzie drastycznie inna, gdy (pycha, ktokolwiek?) zostanie ponownie wybrany, nie jest muzyką dla nikogo uszy. Przede wszystkim z pewnością przyprawiał o dreszcze naszych sojuszników w Europie Wschodniej.

Tak wyglądała sytuacja na początku tego tygodnia dla prezydenta Obamy – nie dobrze na froncie krajowym, a jeszcze gorzej na froncie międzynarodowym. Co jeszcze może pójść nie tak?

No cóż – podpis prezydenta Obamy mógłby zostać rozerwany przez Sąd Najwyższy podczas wystąpień ustnych.

Na marginesie, tak, opieka zdrowotna jest nadal podpisem jego prezydentury, mimo że prezydent i demokraci w Kongresie biegają na wzgórza, ilekroć o tym mowa.

Większość obserwatorów Sądu Najwyższego oczekiwała raczej bezstronnego podejścia podczas wystąpień ustnych w sprawie: Florida przeciwko Departamentowi Zdrowia i Opieki Społecznej. Prognozy dotyczyły krytyki ze strony konserwatywnej ławy, wsparcia ze strony liberalnej i wahadłowego głosu sędziego Kennedy'ego.

Tak się nie stało. Sędziowie od Sotomayora do Robertsa i Kennedy'ego na zmianę z pasją uderzali radcę generalnego Verrilli Jr. - nie jest to dobry znak na szanse Obamacare. Argumenty ustne nigdy nie są idealną kryształową kulą dla tego, jaka będzie decyzja Sądu Najwyższego. Jednakże, gdyby Vegas miał szanse na to, że Obamacare pozostanie nienaruszony po orzeczeniu Sądu Najwyższego z końca czerwca, byłyby bardzo, bardzo długie.

Jaki jest wynik końcowy? Najważniejsze jest to, że polityka jest równie nieprzewidywalna, co fascynująca, a mając siedem miesięcy do wyborów powszechnych, prezydent Obama musi mieć nadzieję, że nadchodzi szczęśliwa passa lub na pewno pogratuluje prezydentowi Romneyowi w styczniu 2013 roku.


Bardzo zły miesiąc prezydenta Obamy

Istnieje powód, dla którego poker na wysokie stawki jest dziecinnie prosty w porównaniu z polityką na wysokim szczeblu. Dwa miesiące temu prezydent Obama osiągnął 50-procentową aprobatę i wreszcie wydawał się być na dobrej drodze do przekonania Amerykanów, że nadzieja i zmiana to nie tylko puste słowa.

Dziś Mitt Romney czuje się całkiem nieźle.

Od końca stycznia prezydent Obama doświadczył szeregu wydarzeń, które sprawiły, że prawo Murphy'ego wydawało się zwycięską passą.

Najpierw była niechlujna debata na temat antykoncepcji – przegrana prezydenta, gdy rzucono go na wolność wyznania według Pierwszej Poprawki.

Następnie nastąpił gwałtowny wzrost cen gazu, który stawia pod znakiem zapytania ożywienie gospodarcze jako całość. Mówiąc o ożywieniu, bezrobocie wciąż utrzymuje się powyżej 8 procent – ​​poziomu, który sekretarz skarbu Tim Geithner obiecał, że nigdy nie przekroczy.

W polityce zagranicznej prezydent nie był w stanie wykazać się siłą, by wywierać jakikolwiek wpływ na wroga Iranu lub sojusznika Izraela. Iran nadal czyni postępy w swoim programie nuklearnym. Izrael jest coraz bliżej podjęcia jednostronnych działań w celu rozwiązania tego zagrożenia bez względu na to, czego chce od niego administracja Obamy.

Chociaż wszyscy widzieli nadchodzący problem Iranu, trudno było przewidzieć polityczną burzę wywołaną walką prezydenta Obamy z gorącym mikrofonem.

W niewytłumaczalny sposób prezydent Obama zapomniał, że jest osobą publiczną, będąc przywódcą wolnego świata i wszystkiego innego, i postanowił szeptać słodkie słowa prezydentowi Rosji Miedwiediewowi. Te uprzejme zapewnienia o rozluźnieniu polityki tarczy antyrakietowej zostały oczywiście odebrane przez mikrofon i nadawane na całym świecie.

Szczerze mówiąc, zimna wojna już dawno minęła, ale mimo to dźwięk prezydenta Obamy zapewnia zagranicznego przywódcę, że jego polityka będzie drastycznie inna, gdy (pycha, ktokolwiek?) zostanie ponownie wybrany, nie jest muzyką dla nikogo uszy. Przede wszystkim z pewnością przyprawiał o dreszcze naszych sojuszników w Europie Wschodniej.

Tak wyglądała sytuacja na początku tego tygodnia dla prezydenta Obamy – nie dobrze na froncie krajowym, a jeszcze gorzej na froncie międzynarodowym. Co jeszcze może pójść nie tak?

No cóż – podpis prezydenta Obamy mógłby zostać rozerwany przez Sąd Najwyższy podczas wystąpień ustnych.

Na marginesie, tak, opieka zdrowotna jest nadal podpisem jego prezydentury, mimo że prezydent i Demokraci w Kongresie biegają na wzgórza, ilekroć o tym mowa.

Większość obserwatorów Sądu Najwyższego oczekiwała raczej bezstronnego podejścia podczas wystąpień ustnych w sprawie: Florida przeciwko Departamentowi Zdrowia i Opieki Społecznej. Prognozy dotyczyły krytyki ze strony konserwatywnej ławy, wsparcia ze strony liberalnej i wahadłowego głosu sędziego Kennedy'ego.

Tak się nie stało. Sędziowie od Sotomayora do Robertsa i Kennedy'ego na zmianę z pasją uderzali radcę generalnego Verrilli Jr. - nie jest to dobry znak na szanse Obamacare. Argumenty ustne nigdy nie są idealną kryształową kulą dla tego, jaka będzie decyzja Sądu Najwyższego. Jednakże, gdyby Vegas miał szanse na to, że Obamacare pozostanie nienaruszony po orzeczeniu Sądu Najwyższego z końca czerwca, byłyby bardzo, bardzo długie.

Jaki jest wynik końcowy? Najważniejsze jest to, że polityka jest równie nieprzewidywalna, co fascynująca, a mając siedem miesięcy do wyborów powszechnych, prezydent Obama musi mieć nadzieję, że nadchodzi szczęśliwa passa lub na pewno pogratuluje prezydentowi Romneyowi w styczniu 2013 roku.


Bardzo zły miesiąc prezydenta Obamy

Istnieje powód, dla którego poker na wysokie stawki jest dziecinnie prosty w porównaniu z polityką na wysokim szczeblu. Dwa miesiące temu prezydent Obama osiągnął 50-procentową aprobatę i wreszcie wydawał się być na dobrej drodze do przekonania Amerykanów, że nadzieja i zmiana to nie tylko puste słowa.

Dziś Mitt Romney czuje się całkiem nieźle.

Od końca stycznia prezydent Obama doświadczył szeregu wydarzeń, które sprawiły, że prawo Murphy'ego wydawało się zwycięską passą.

First, there was the messy contraception debate--a loser for the president when cast in terms of First Amendment religious freedoms.

Next came a spike in gas prices which has put a question mark on the economic recovery as a whole. Speaking of the recovery, unemployment is still stuck above 8 percent--a level that Treasury Secretary Tim Geithner promised it was never going to cross.

On foreign policy, the president has been unable to show enough strength to exert any influence over either foe Iran or ally Israel. Iran continues to make progress on its nuclear program. Israel inches closer and closer to taking unilateral action to solve that threat without consideration for what the Obama administration wants it to do.

While the Iran problem is one all saw coming, it was tough to predict the political firestorm caused by President Obama's battle with the hot mic.

Inexplicably, President Obama forgot that he is a public figure, being leader of the free world and all, and decided to whisper sweet nothings to Russian President Medvedev. These kind assurances of loosening up the missile shield policies were, of course, picked up by a microphone and broadcast all over the world.

To be fair, the Cold War is long gone, but nevertheless, the sound of President Obama assuring a foreign leader that his policies are going to be drastically different when, not if (hubris, anyone?) he gets reelected is not music to anyone's ears. First and foremost, it surely sent shivers down the spine of our allies in Eastern Europe.

So that is where things stood at the beginning of this week for President Obama--not good on the domestic front and even worse on the international front. What else could go wrong?

Well?the signature piece of President Obama's presidency could get torn apart by the Supreme Court during oral arguments.

As an aside, yes, healthcare is still the signature of his presidency, even though the president and Democrats in Congress run for the hills whenever it is mentioned.

Most Supreme Court observers expected a rather even-handed approach during the oral arguments on Florida v. Department of Health and Human Services. The prognosis was for criticism coming from the conservative side of the bench, support from the liberal side, and a swing vote in Justice Kennedy.

That is not what happened. Justices from Sotomayor to Roberts to Kennedy took turns passionately hammering Solicitor General Verrilli Jr.--not a good sign for Obamacare's chances. Oral arguments are never a perfect crystal ball for what the decision by the Supreme Court will be. However, if Vegas had odds on Obamacare being intact after the late June Supreme Court ruling, they would be very very long.

What's the bottom line? The bottom line is that politics is as unpredictable as it is fascinating, and with seven months left until the general election, President Obama has to hope he has a lucky streak coming up or he will definitely be congratulating President Romney in January of 2013.


President Obama's Very Bad Month

There is a reason that high stakes poker is child's play when compared with high level politics. Two months ago, President Obama reached a 50 percent approval rating and seemed finally on his way to convincing the American people that hope and change are not just two empty words.

Today, Mitt Romney is feeling pretty good.

Since late January President Obama has experienced a string of events that would make Murphy's Law seem like a winning streak.

First, there was the messy contraception debate--a loser for the president when cast in terms of First Amendment religious freedoms.

Next came a spike in gas prices which has put a question mark on the economic recovery as a whole. Speaking of the recovery, unemployment is still stuck above 8 percent--a level that Treasury Secretary Tim Geithner promised it was never going to cross.

On foreign policy, the president has been unable to show enough strength to exert any influence over either foe Iran or ally Israel. Iran continues to make progress on its nuclear program. Israel inches closer and closer to taking unilateral action to solve that threat without consideration for what the Obama administration wants it to do.

While the Iran problem is one all saw coming, it was tough to predict the political firestorm caused by President Obama's battle with the hot mic.

Inexplicably, President Obama forgot that he is a public figure, being leader of the free world and all, and decided to whisper sweet nothings to Russian President Medvedev. These kind assurances of loosening up the missile shield policies were, of course, picked up by a microphone and broadcast all over the world.

To be fair, the Cold War is long gone, but nevertheless, the sound of President Obama assuring a foreign leader that his policies are going to be drastically different when, not if (hubris, anyone?) he gets reelected is not music to anyone's ears. First and foremost, it surely sent shivers down the spine of our allies in Eastern Europe.

So that is where things stood at the beginning of this week for President Obama--not good on the domestic front and even worse on the international front. What else could go wrong?

Well?the signature piece of President Obama's presidency could get torn apart by the Supreme Court during oral arguments.

As an aside, yes, healthcare is still the signature of his presidency, even though the president and Democrats in Congress run for the hills whenever it is mentioned.

Most Supreme Court observers expected a rather even-handed approach during the oral arguments on Florida v. Department of Health and Human Services. The prognosis was for criticism coming from the conservative side of the bench, support from the liberal side, and a swing vote in Justice Kennedy.

That is not what happened. Justices from Sotomayor to Roberts to Kennedy took turns passionately hammering Solicitor General Verrilli Jr.--not a good sign for Obamacare's chances. Oral arguments are never a perfect crystal ball for what the decision by the Supreme Court will be. However, if Vegas had odds on Obamacare being intact after the late June Supreme Court ruling, they would be very very long.

What's the bottom line? The bottom line is that politics is as unpredictable as it is fascinating, and with seven months left until the general election, President Obama has to hope he has a lucky streak coming up or he will definitely be congratulating President Romney in January of 2013.


Obejrzyj wideo: ČT24 - Setkání Václava Klause, Baracka Obamy a Dimitrije Medvěděva (Styczeń 2022).